Kroniczka kuleskiego plebana. Historia parafii w Kuleszach Kościelnych

57,00 

 

Opis

Przy większej ilości zamówień możliwe jest udzielenie rabatu księgarskiego.

“Ks. Stanisław Jamiołkowski (1834-1885) to wieloletni proboszcz i odnowiciel zaniedbanej przez poprzedników parafii św. Bartłomieja Apostoła w Kuleszach Kościelnych. Wywodzący się z rodziny szlacheckiej i wszechstronnie wykształcony kapłan był też wykładowcą w sejneńskim seminarium, angażował się w działalność patriotyczną podczas powstania styczniowego, interesował się lokalną historią i zwyczajami, opracowywał hasła do encyklopedii kościelnej oraz wydał tomik kolęd podlaskich. Dziełem jego życia okazała się jednak „Kroniczka kuleskiego plebana” (tytuł oryginalny), która przez blisko 140 lat spoczywała w rękopisie w parafialnym archiwum, by doczekać się publikacji dzięki ŁTM im. Wagów.
– Staramy się przede wszystkim wydawać materiały źródłowe, bo są one krokiem milowym do poznania historii regionu – mówi Małgorzata Frąckiewicz. – „Kroniczka kuleskiego plebana” daje zaś nie tylko zaplecze badawcze historykom, ale też możliwość spojrzenia z perspektywy świadectwa czy dokumentu na tożsamość miejsc i ludzi, będąc potwierdzeniem, że historia nie dotyczy tylko faktów milowych, które zmieniały świat, ale też takich miejsc i ludzi.
Ks. Jamiołkowski okazał się bowiem utalentowanym pisarzem i kronikarzem, a mając dostęp do wielu dokumentów, które później zaginęły, opisał nie tylko dzieje swej parafii czy szerzej lokalnego Kościoła, ale też ludzi, z uwzględnieniem choćby rodów szlacheckich, miejsc, kultury, obyczajów i języka regionu. Nic dziwnego, że Zygmunt Gloger pisał po jego przedwczesnej śmierci „zacny kapłan, gruntowny badacz przeszłości i znawca literatury”.
– Nie napisał jakiejś tam kroniczki – podkreśla Małgorzata Frąckiewicz. – Miał dostęp do dokumentów, na przykład nadań kościelnych czy praw własności, utrwalił więc pamięć o ludziach, miejscach i tradycji, choćby łożenia parafian na tamtejszy kościół. Miał też oczywiście wady, jak każdy z nas, dlatego, będąc w konflikcie z rodem Zalewskich nie opisuje ich zbyt pochlebnie, a żeby nie pisać o kobiecie wprost flama księdza pisał to po łacinie, chociaż tekst jest po polsku.
Są też tematy sensacyjne, jak ten, gdy o jednym ze swoich poprzedników pisze, że był to pieniacz, który procesował się i defraudował kościelne pieniądze, a w jego plebanii przebywały „kobiety podejrzane”, z którymi dochował się kilkorga dzieci.
– Ksiądz podkreśla jednak, że czyni to tylko po to, żeby dać świadectwo prawdzie – wyjaśnia Małgorzata Frąckiewicz. – Ważne w jego kronice jest również to, że pokazuje perspektywę relacji między Mazowszem a Podlasiem – sytuuje bowiem Kulesze na Podlasiu, bo osiedlali się w nich ludzie pochodzący ze wschodu, na przykład ród Kuleszów.” ~4lomza.pl